Kliknij tutaj --> 🐇 sztos 2 cały film
SYNOPSIS. As Poland is placed under martial law in 1981, two confidence tricksters try to evade both the police and the army. They become embroiled in a web of schemes engineered by the secret service, fellow criminals and the democratic resistance.
Download Sztos (1997) full movie hd quality, download Sztos (1997) full movie online with English subtitles for download, Sztos DvdRip HD. 🎬 Watch Now 📥 Download. Two friends recall the PRL.
Janusz Józefowicz, Sztos 2 (2012) Film ČSFD.cz, Janusz Józefowicz filmy ČSFD.cz, filmografie z ČSFD.cz Najdise.cz najdi a poznej lidi, kteří se narodili ve stejný den jako ty Janusz Józefowicz, Sztos 2 (2012) Film ČSFD.cz
Rok 1981, początek stanu wojennego. Doświadczony cinkciarz, hazardzista i oszust Synek oraz jego młody podopieczny Janek wracając z gościnnych występów w Zak
Na początku lat siedemdziesiątych, w scenerii polskiego Wybrzeża, splatają się losy dwóch takich, co nie jeden księżyc ukradli. 'Synek' właśnie wyszedł z kicia i za wszelką cenę chce się dobrze w życiu urządzić. Starszy Eryk, musi się odegrać na kumplu, który go wykiwał w pokera. Ale do tego jest potrzebna duża kasa.
Je Me Propose De Vous Rencontrer. {"id":"554","linkUrl":"/film/Sztos-1997-554","alt":"Sztos","imgUrl":" początek lat 70. "Synek" i jego przyjaciel Eryk kantują ludzi przy wymianie walut. Kiedy jeden z nich zostaje oszukany, planują zemstę. Więcej Mniej {"tv":"/film/Sztos-1997-554/tv","cinema":"/film/Sztos-1997-554/showtimes/_cityName_"} {"linkA":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeA","linkB":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeB"} Na początku lat siedemdziesiątych, w scenerii polskiego Wybrzeża, splatają się losy dwóch takich, co nie jeden księżyc ukradli. "Synek" wyszedł z kicia i za wszelką cenę chce się dobrze w życiu urządzić. Starszy Eryk, wytrawny hochsztapler, musi się odegrać na kumplu, który go wykiwał w pokerze. Ale do tego jest potrzebna duża kasa. ObajNa początku lat siedemdziesiątych, w scenerii polskiego Wybrzeża, splatają się losy dwóch takich, co nie jeden księżyc ukradli. "Synek" wyszedł z kicia i za wszelką cenę chce się dobrze w życiu urządzić. Starszy Eryk, wytrawny hochsztapler, musi się odegrać na kumplu, który go wykiwał w pokerze. Ale do tego jest potrzebna duża kasa. Obaj więc wyruszają w Polskę siejąc spustoszenie... w portfelach dewizowych turystów. Jeszcze tylko rozprawa z "Gruchą" czyli finałowy Sztos, a potem żyć nie umierać, trwoniąc łatwo zarobiony szmal. Plan jest przedni tyle, że na każdym planie można się przejechać. Początkowo role Eryka oraz "Synka" mieli zagrać Janusz Gajos, a także reżyser filmu, Olaf Lubaszenko. Pierwszy z nich był jednak zbyt zajęty i nie mógł wziąć udziału w zdjęciach, natomiast drugi zrezygnował ze swojej roli i oddał ją Cezaremu Pazurze w geście wdzięczności za jego zaangażowanie przy produkcji filmu. Film był kręcony w Gdańsku i Pułtusku (Polska). Biały proszek zniknął z lusterka. Teraz można poczuć siłę, spojrzeć na świat uśmiechający się zza szklanej ściany i zanurzyć się pamięcią w starych, dobrych czasach. W takiej właśnie aranżacji poznajemy dwóch głównych bohaterów debiutu reżyserskiego Olafa Lubaszenki, Synka granego przez Cezarego Pazurę, oraz Starego Eryka w kreacji Jana Nowickiego. ... więcejzdaniem społeczności pomocna w: 85% Scena w restauracji Baron należała do niego :D, rozwalił system. Co to jest za zupa same grzyby jak bede chcial sie nawpie*dalac grzybow to bobie grzybowa jeszcze cieple piwo o zesz ku*wa twoja je*ana mac!To moja ulubiona scena z filmu przewijam ja zawsze. Uwaga Spoiler! Ten temat może zawierać treści zdradzające fabułę. najwyżej na 5-6, i to głównie przez sympatię do Nowickiego. Szkoda tylko, że Nowicki ma tak niewiele do grania, bo scenariusz monotonny i dziurawy. Np. cała sekwencja knajpiana z wygibasami Józefowicza to typowa zapchajdziura. Ale ogląda się dobrze, głównie dzięki Nowickiemu
Cast & crew199719971h 26mTwo friends recall the PRL. After serving time in jail, they took up an illegal currency exchange. Cheated by partner - they decide to take revenge. Preparations take many months, but the ac... Read allTwo friends recall the PRL. After serving time in jail, they took up an illegal currency exchange. Cheated by partner - they decide to take revenge. Preparations take many months, but the action ends differently than it was friends recall the PRL. After serving time in jail, they took up an illegal currency exchange. Cheated by partner - they decide to take revenge. Preparations take many months, but the action ends differently than it was more at IMDbProSee production, box office & company infoPhotos7More like newsContribute to this pageSuggest an edit or add missing contentBy what name was Sztos (1997) officially released in Canada in English?AnswerMore to exploreRecently viewedYou have no recently viewed pages
"Sztos 2" reklamuje hasło "Są chłopaki, jest zabawa". Po obejrzeniu filmu mam stuprocentową pewność, że chłopaki odpowiedzialne za jego powstanie – reżyser Olaf Lubaszenko i zastęp popularnych aktorów – na planie musieli bawić się świetnie. Nowy "Sztos" wygląda jak spełniony sen wszystkich samców, którzy mentalnie nie zdążyli jeszcze zamienić spodenek na spodnie. Bohaterowie filmu nie chodzą do pracy, ale pieniędzy w kieszeniach mają więcej, niż wynosi roczny budżet paru polskich rodzin. Nocują wyłącznie w najdroższych hotelach, regularnie kursują między Zakopanem a Sopotem, a dziewczyny (i faceci) same pchają im się do łóżka. W oryginale cała ta "cwaniacka" otoczka była zaledwie pretekstem, by opowiedzieć historię skoku na kasę. Historię, w której nie brakowało suspensu, humoru i ciekawie napisanych postaci. W nakręconym kilkanaście lat później sequelu pozostała wyłącznie otoczka. Lubaszenkę bardziej interesuje wystrój podrzędnych dancingów i wystrzałowa marynarka Janusza Józefowicza niż trzymająca widza za cojones fabuła i jak najmniej oczywiste rozrysowanie relacji między bohaterami. A przecież właśnie na tym opiera się idea heist movie – gatunku, który w zamyśle miał reprezentować "Sztos 2". Zazwyczaj w filmach tego typu zadajemy sobie pytania o lojalność złodziei, o to, czy do końca pozostaną wierni zasadzie "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Lubaszenko nawet nie wysila się, by zakwestionować naszą wiarę w dobre intencje Synka (powracający na ekran Cezary Pazura) i jego podopiecznego, Janka (Borys Szyc). Podsumowując, napięcia jest tu tyle co w zepsutym gniazdku elektrycznym. Niewiele dobrego można też napisać o filmowym humorze. Komiczna "energia" czerpie się zazwyczaj z tego, że któryś z bohaterów puentuje dialog odzywką w stylu "O kur..." albo "O żesz ja pier...". Sądząc po reakcji części publiczności na pokazie premierowym, wciąż można znaleźć ludzi, których bawi finezyjne niczym kilogram salcesonu rzucanie wulgaryzmami. W "Sztosie 2" nie zabrakło też życiowych "mądrości" z przymrużeniem oka. Przytoczę tylko jedną z pamięci, ale zaręczam, że reszta trzyma podobny poziom: Kto sparzył się na kobiecie, potem dmucha tylko zimne. W filmie Lubaszenki znajduję jednak coś, co sprawia, że na sercu robi się cieplej. Tym czymś jest przesiąkająca praktycznie każdy kadr nostalgia. Akcja "Sztosu" rozgrywa się na początku lat 80., a więc w czasach, gdy większość twórców filmu przeżywała swoją młodość. Choć brakowało wolności, a telewizory odbierały zaledwie dwa kanały, życie pachniało im pewnie inaczej. Intensywniej. Na playlistach królowali wówczas Andrzej Zaucha i Grażyna Łobaszewska, która śpiewała, że czas nas uczy pogody. Kupuję "Sztos 2" jako sentymentalny powrót do przeszłości. W kategorii komedii złodziejskiej obraz Lubaszenki jest jak przegrane z kretesem pokerowe rozdanie. Nie postawiłbym na niego złotówki. Zastępca redaktora naczelnego Filmwebu. Stały współpracownik radiowej Czwórki. O kinie opowiada regularnie także w TVN, TVN24, Polsacie i Polsacie News. Autor oraz współgospodarz cyklu "Movie się",... przejdź do profilu82% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (168 głosów).
W cyklu "Filmowe Trójmiasto" tym razem przyglądamy się, jak zręczne ręce i szybkie nogi mieli bohaterowie komedii Olafa Lubaszenki "Sztos" i "Sztos 2". Kinowa opowieść o cinkciarzach to podróż w czasie do Trójmiasta przełomu lat 70. i 80. z doborową obsadą, kultowymi tekstami, a nawet prawdziwym gangsterem na ekranie. W poprzednim odcinku pisaliśmy o lokalnych wątkach w "Żonie dla Australijczyka", a w kolejnym zdradzimy, co łączy Gdynię i "M jak miłość"."Kto raz oszukał, kto raz choć był uczciwy, Na sztos rzuciliśmy swój życia los, ludzie żywi" - śpiewał w 1997 roku Kazik, a na ekrany kin wchodziła właśnie kultowa, jak się później okazało, komedia Olafa Lubaszenki "Sztos". Opowieść o trójmiejskich cinkciarzach, autorstwa jednego z nich - Jerzego Kolasy - choć biografią nie jest, to ludzie żywi jak najbardziej się w niej przewijają. Znamienny bowiem jest napis pojawiający się na końcu filmu: "Wszystkie postacie przedstawione w filmie są fikcyjne. Z wyjątkiem kilku". Więcej niż kilka było natomiast trójmiejskich akcentów. Sztos made in BudapesztSztos, czyli szybki numer, przekręt stosowany przez cinkciarzy, którzy szczególnie w latach 70. i 80. zajmowali się nielegalną wymianą waluty. Zanim proceder stał się popularny w Polsce, większość spekulantów uczyła się fachu na ulicach Budapesztu. Było tam więcej turystów dysponujących większymi pieniędzmi, a w ślad za tym szły większe zyski samych cinkciarzy. W ten sposób dorabiał też Jerzy Kolasa - człowiek z Trójmiasta, który kilkanaście lat później w formie filmowego scenariusza opisał barwny świat szulerki, ulicznych cwaniaków i przekrętów z dużą kasą w tle. I tak swoją przygodę ze "Sztosem" rozpoczęli Synek (Cezary Pazura) i Eryk (Jan Nowicki). Pazura i Nowicki jak Redford i NewmanWłaśnie relacja pomiędzy dwójką przyjaciół jest główną osią, wokół której Kolasa stworzył fabułę pierwszego "Sztosu". Synek - niecierpliwy uczeń, opuszczający więzienne mury młokos, który gardzi pracą w stoczni i wybiera uliczny biznes. Eryk - mentor, cinkciarski karierowicz, hedonista łatwo zarabiający i wydający krocie pieniędzy. Podobieństwo do oscarowego "Żądła" aż nadto wyczuwalne, choć skala oczywiście już nie ta. Wybór tak skonstruowanych postaci przypadkiem nie był:- Najlepiej pisze się o tym, co się zna. Same postaci były częściowym odwzorowaniem mnie samego - Synek był moją młodszą wersją. Eryk starszą. Podobnie jak robi to w filmie Nowicki, tak ja narzekałem głównie na jedzenie i opieprzałem obsługę. Po co wymyślać osobowości, jak można oprzeć się na własnym charakterze - tłumaczy Jerzy Kolasa. Jak debiutant z debiutantemGdy postaci znalazły się na papierze, trzeba było jeszcze znaleźć sposób, by zaadaptować bohaterów i historię na filmową taśmę. Tak, jak niespodziewanie się pojawił, tak i niespodziewanie pomysłem zainteresował się Olaf Lubaszenko - aktor z dorobkiem, ale w połowie lat 90. reżyser - tylko w Miał chyba 28 lat, jak go poznałem. Siedziałem z kolegą pod "Non Stopem" [dyskoteka w Sopocie - przyp. red.], a Olaf akurat przechodził. Mówię do kolegi: "Poznaj mnie z nim". Podszedłem, przedstawiłem się, powiedziałem co i jak. Umówiliśmy się, przyniosłem scenariusz, wziął, poszedł na plażę, przeczytał. Bardzo mu się spodobał. No to ja się pytam, kto mógłby to wyreżyserować. A on mi na to: "Nie znam takiej osoby. Wszyscy to spieprzą". Na szczęście sam Olaf myślał nad debiutem reżyserskim - dodaje duet głównych bohaterów mieli tworzyć Lubaszenko i Janusz Gajos. Pierwszy z nich wylansował jednak Pazurę jako bardziej odpowiedniego do roli Synka. Gajosa zastąpił z kolei Jan Nowicki. Aktora osobiście mieli namawiać Lubaszenko i Kolasa, którzy wybrali się do Krakowa z adekwatnym do wagi rozmów trunkiem. Nowicki z uśmiechem na ustach wypalił jedynie, że nie po takich aktorach jak Gajos przyjmował rolę. U Fikasa jak w Grand HoteluHistoria, choć osadzona nie tylko w Trójmieście, ale na Mazurach, a w drugiej części również w Zakopanem, Krakowie i Warszawie, krążyła wokół dobrze znanych mieszkańcom Trójmiasta miejsc. Wielokrotnie w obu produkcjach przewija się sopocki Grand Hotel. W "Sztosie 2" to właśnie tam następuje tytułowy numer dokonany na ubekach (jednego z nich zagrał Bogusław Linda, również przymierzany do "jedynki"). Miejscem finałowego sztosu w pierwszej części był z kolei jeden z gdańskich banków. Przewijały się też lokale doskonale znane cinkciarzom i miłośnikom gier hazardowych. Oprócz kasyna w "Grand Hotelu", jednym z takich miejsc była także karciana melina u Fikasa (w filmie u Midasa) w miejscu dzisiejszej restauracji "Pinokio" w Sopocie. Pomimo zupełnie odrębnych standardów lokalowych, oba miejsca łączyły niebotyczne ceny... posiłków i wódki. W kłębach gęstego dymu aż do rana grano w pokera, czternastkę i derdę. Na ekranie obu części "Sztosu" widzowie zobaczą też dworzec w Sopocie, most w Tczewie, ulicę Orłowską w Gdyni i okolice restauracji "Skorpion" czy fragmenty ulicy Kordeckiego w na widzachTwórcy filmu, niczym rasowi cinkciarze, potrafili także z premedytacją oszukiwać oko widza. Część sopockich willi i wąskich uliczek odgrywały warszawskie plenery i tamtejsze kamienice. Na jednym z ujęć widoczny jest nawet fragment napisu na ścianie honorujący gracza warszawskiej Legii, Lucjana Brychczego (w Trójmieście byłoby to mało możliwe). Mazury natomiast, na które rzekomo wybierają się w pierwszej części Eryk i Synek, w rzeczywistości imitowały plenery Pułtuska. Spóźniony gangster"Sztos" to nie tylko miejsca, ale też - jak śpiewał wspomniany na początku Kazik - ludzie żywi. Jednym z nich był Nikodem Skotarczak, ps. "Nikoś". Trójmiejski gangster, który zaczynał od bramki "U Maxima" w Gdyni, zanim zajął się przemytem kradzionych samochodów, podobnie jak bohaterowie "Sztosu", imał się cinkciarstwa. Również dla niego znalazło się miejsce w scenariuszu Kolasy, choć wyszedł z tego tylko kilkusekundowy "Nikoś" miał zagrać większą nieco rólkę, ale spóźnił się na plan (śmiech). Miał obstawiać w kasynie przy stole, nawet coś tam wypowiedzieć. Ale nie przyszedł. Wiadomo, filmy kręci się od rana, nawet od godz. 7. "Nikoś" przyszedł dopiero około 13-14 i na szybko zlepiliśmy mu jakąś sekwencję. Czysta improwizacja. Patrzył tylko pod nogi, żeby się w kable nie zaplątać. Barwna postać. Pamiętam, jak z dużą ciekawością patrzyli na niego aktorzy. A i on chciał się ogrzać w ciepełku gwiazd. Takie obustronne przyciąganie było - wspomina po premierze "Sztosu" Skotarczak już nie żył. Zginął zastrzelony w agencji towarzyskiej "Las Vegas" w Gdyni, gdzie wypoczywał po całonocnej libacji w restauracji "Marco Polo". Cinkciarz niekoniecznie na wymarciu Z pewnością żaden z widzów nie chciałby paść ofiarą Synka czy Eryka. Nie ustrzegł się tego jednak pewien mężczyzna, który po powrocie z Norwegii chciał w Gdyni wymienić na złotówki 21 tysięcy koron. Zamiast oczekiwanych pieniędzy musiał jednak zadowolić się... garścią zdenominowanych banknotów. Metoda "na rulon", jak się okazało, nie przeszła wcale do lamusa. Ciekawe, ile razy "Sztos" obejrzał gdyński cinkciarz. Bo poszkodowany zdaje się, że na komedię Lubaszenki nie zdążył, na swoje nieszczęście, się załapać."Czasami nie wiedzieliśmy, co kręcimy". Rozmowa z Jerzym Kolasą, autorem scenariuszy do "Sztosu" i "Sztosu 2". - Pisząc "Sztos" nie miał pan wielkiej wiedzy na temat, jak to zrobić, a jednak się Podglądałem innych. Za komuny było co oglądać. Były polskie filmy, były francuskie, włoskie. Teraz mamy w większości amerykańskie. Wiedziałem po prostu, jak ma się to potoczyć, bez żadnych ram, narzuceń, ograniczeń. - Długo pracował pan nad tym pierwszym scenariuszem? Siadł pan od razu i jakoś poszło, czy to był raczej mozolny, długotrwały proces?- Parę miesięcy. Nie wierzę w to, żeby ktoś, kto nigdy nie pisał, od razu napisał cały. Pierwsze próby były po to, by zobaczyć, co jest źle. To, co już się nadawało na cokolwiek, dawałem do sprawdzenia pewnej dziewczynie po polonistyce. Dawała mi raz po raz kolejne rady, a ja zaczynałem pisać od początku, ale już z większą świadomością tego, co robię. Później, jak pracowałem z Lubaszenką, były kolejne zmiany w scenariuszu. - Było miejsce na improwizację podczas kręcenia filmu?- Zacznijmy od tego, że ja byłem cały czas na planie. A to normalne nie jest. To często reżyser pilnuje aktorów, dialogów, całej wizji. W przypadku "Sztosu" myślę, że gdyby nie moja obecność i pomoc na miejscu, ten film mógłby nie powstać. Aktorzy często, z powodu slangu, nie wiedzieli co mówią, nie znali sztuczek, nie do końca orientowali się w tym świecie, który ja znałem od Sam pomysł "Sztosu" wyszedł przecież wprost z No tak, film na podstawie własnych doświadczeń. Najlepiej pisze się o tym, co się zna. Same postaci były częściowym odwzorowaniem mnie samego - Synek był moją młodszą wersją. Eryk starszą. Podobnie jak robi to w filmie Nowicki, tak ja narzekałem głównie na jedzenie i opieprzałem obsługę. Po co wymyślać osobowości, jak można oprzeć się na własnym charakterze. - Jak w ogóle na pana drodze pojawił się Olaf Lubaszenko?- Szukałem kogoś, kto zainteresowałby się tym scenariuszem. Pierwszy był Machulski. Ale on pracował w tym czasie nad "Kilerem" i głównie mi tylko doradzał. Chociaż później przyznał mi, że nie wyczuł potencjału i żałował, że wypuścił ten film z rąk. - Lubaszenko nie No pewnie nie. Miał chyba 28 lat, jak go poznałem. Siedziałem z kolegą pod Non Stopem, a Olaf akurat przechodził. Mówię do kolegi: "Poznaj mnie z nim". Podszedłem, przedstawiłem się, powiedziałem co i jak. Umówiliśmy się, przyniosłem scenariusz, wziął, poszedł na plażę, przeczytał. Bardzo mu się spodobał. No to ja się pytam, kto mógłby to wyreżyserować. A on mi na to: "Nie znam takiej osoby. Wszyscy to spieprzą". Na szczęście sam Olaf myślał nad debiutem reżyserskim. Zadzwonił od razu do Pazury. Ja chciałem Lubaszenkę jako Synka i Gajosa jako Eryka. Olaf przekonał mnie, że lepszym wyborem zamiast niego będzie Pazura. Gajos też nie wypalił. Chyba rok z nim próbowaliśmy, ale cały czas coś mu wypadało. Olaf chciał Lindę. Mi nie pasował. Nie to, że zły aktor, ale po prostu za mała różnica wieku była między nim a Pazurą. Pojechaliśmy w końcu do Janka Nowickiego do Krakowa. Wzięliśmy flaszkę (śmiech). Nowicki naszą propozycję skwitował tylko słowami: "Nie po takich aktorach rolę brałem. Dawać mi to". - Jak wyglądała współpraca z całą ekipą aktorską i reżyserską przy obu filmach?- Było tak wesoło, że niektórzy momentami nie wiedzieli, co jest kręcone (śmiech). Były takie dni, że reżyser nie nadawał się do pracy, albo aktorzy, albo To chyba długo kręciliście? - Po prostu była wesoła zabawa. Kręciliśmy w Sopocie, Gdańsku, Pułtusku i Warszawie. Wszędzie bawiliśmy się wyśmienicie. Mieliśmy taką zabawną sytuację przy "dwójce", kiedy Szyc mówi: "Panowie, ja tyle słyszałem, że się dobrze bawiliście, a wy nic teraz nie pijecie!" (śmiech) No cóż, sporo lat upłynęło, forma już nie ta, żeśmy się zestarzeli i nie te Pamięta pan inne ciekawe anegdoty z planu?- Sporo ich było. Chyba wszystkie nie nadają się do druku (śmiech). Pamiętam, że takim naszym przewodnikiem, wodzirejem i duszą towarzystwa był Leon Niemczyk. On był niesamowity. Jak spotykaliśmy się ekipą, to oglądaliśmy mecz, po meczu jakaś wódeczka i lżejsze rozmowy, żarty. To był żywioł Niemczyka. W tym był niezastąpiony. Jak tylko ktoś się próbował mu wciąć w słowo swoim żartem, ten błyskawicznie go gasił i opowiadał dalej. Jedynie Pazura dawał radę wcinać się Niemczykowi. Głównie dzięki swojej sile przebicia i temu, że dobrze opowiadał kawały. - Ma pan jakąś ulubioną scenę?- Ciężko powiedzieć. Dobrze wspominam scenę gry w karty na początku drugiej części. Może dlatego, że musiałem bardzo dokładnie i szczegółowo czuwać nad wszystkimi trikami i pilnować podmianek. Bardzo fajnie ta scena wyszła i świetnie oddawała klimat karcianego oszustwa. W innych filmach nie zawsze to tak wychodzi. - Nad trzecią częścią pan się zastanawia?- Gdyby "dwójka" lepiej się sprzedała, to pewnie trzecia część byłaby gotowa. Ale nie sprzedała się dobrze. Może ludzie liczyli na A pan liczył na więcej?- Pewnie, że tak. Chyba jak każdy, kto kręcił ten film. Muszę jednak przyznać, że oglądałem "dwójkę" chyba więcej razy niż "jedynkę" i nie mam absolutnie żadnych pretensji do nikogo. Ani do reżysera, ani do aktorów, ani montażystów. No coś nie wypaliło. Może to nie był dobry sztos.
Komentarze do: Sztos 1 1997 Najlepsze komentarze Najlepsze komentarze Najnowsze komentarze anonim245 (*.*. 2022-07-14 10:45:21 +2 Film nigdy się nie starzejący. Film o przyjaźni, Prawdziwa nigdy się nie kończy. Odpowiedz
sztos 2 cały film