Kliknij tutaj --> 🐷 jan pietrzak jest takie miejsce
Jest takie miejsce, taki kraj - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. Reklama. Taki kraj - Jan Pietrzak
85 lat temu urodził się Jan Pietrzak. Kiedyś wybitny artysta, dziś symbol tego jak wiele można zrobić by występować w telewizji. Stał się jednym z symboli pisizmu. A jego korzenie i wybory jako młodego człowieka wcale tego nie wskazywały. Na jego przykładzie widzimy jak obłudna jest gra lustracyjno-dekomunizacyjna. Jan Pietrzak odmieniający przez wszystkie przypadki słowa
Nie wiadomo co o tym sądzić. Po dłuższej przerwie pojawiło się w mediach przebrzydłe słowo: układ. O układzie głośno było pod rządami PiS-u, ale spotykało się to z szyderstwami specjalistów od tolerancji , nostryfikowanych europejczyków i byłych autorytetów moralnych. Oni żadnych układów nigdzie w Polsce nie widzieli. Kiedy niwę państwową przejęła Platforma O
Kabaret jest sposobem na zabawę, na złapanie dystansu do rzeczywistości, która nas otacza…” – Jan Pietrzak. „…Dyktando dla posłów ujawniło, że żaden poseł nie potrafi pisać bezbłędnie. A co dopiero – myśleć?” – Jan Pietrzak. Jan Pietrzak (ur. 26 kwietnia 1937 w Warszawie) – satyryk, aktor, autor i wykonawca
Pewnie jest takie zachowanie. Lepiej czujemy się pewnie, mówię teraz o nich, jeżeli jesteśmy z władzą, a nie pod władzą, mimo iż pozornie atakujemy – skomentował. Przypomnijmy, że Pietrzak, twórca Kabaretu Pod Egidą, w trakcie benefisu został wielokrotnie nazwany przez Cichopek "Stańczykiem narodu", co rozbawiło głównego
Je Me Propose De Vous Rencontrer. 20,00 złPodkład muzyczny do piosenki pt. „Jest takie miejsce”, znanej również pod innymi tytułami – „Taki Kraj” lub „Ten Kraj”.Wyjątkowa i wzruszająca piosenka na każde święto patriotyczne związane z Polską. Polecam solistom 🙂Piosenka bardzo dobrze się sprawdzi np. na uroczystościach z okazji Święta Odzyskania Niepodległości, na Święcie Polskiej Flagi (2 maja), na obchodach rocznicy Podpisania Konstytucji (3 maja) i wielu innych…Podkład identyczny ja na filmie. Podkład jest bez piosenki poniżej filmu. Podkład muzyczny będzie przesłany w postaci linku do spakowanego (zip) pliku mp3 natychmiast po zaksięgowaniu wpłaty. Najszybsza metoda to płatność Dotpay – do 2 muzyki i aranżacji: Marek Sobczyk – Wszelkie prawa takie miejsce – taki krajJest takie miejsce u zbiegu dróg, Gdzie się spotyka z zachodem wschód, Nasz pępek świata, Nasz biedny raj, Jest takie miejsce, Taki pastwiskami ciągnący dym, Wierzby jak mary w welonach mgły, Tu krzyż przydrożny, Tam święty gaj, Jest takie miejsce, Taki tutaj zechce w rozpaczy tkwić, Załamać ręce, płakać i pić, Ten święte prawo Ma, bez dwóch zdań, Jest takie miejsce, Taki uczą ci, co na stos Umieli rzucić swój życia los, Za ojców groby, Za Trzeci Maj, Jest takie miejsce, Taki pokoleń trudu, z ofiarnej krwi Zwycięskiej chwały nadchodzą dni. Dopomóż Boże I wytrwać daj! Tu nasze miejsce, To nasz kraj!Muzyka: Zbigniew Maciej Raj Słowa: Jan PietrzakJest takie miejsce – taki kraj – podkład muzycznyNew Product TabHere's your new product tab.
Strona 1 ogółem produktów: 20 Wyświetlaj wg dodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkadodaj do porównaniadodaj do schowkadodaj do porównaniadodaj do schowkadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszyka Strona 1 ogółem produktów: 20
Opublikowano: 2012-07-13 18:20:14+02:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2012-07-13 18:20:14+02:00 fot. Blogpress Wstępem do spotkania poświęconego akcji KoLibra „Goń z pomnika bolszewika” był pokaz filmu Marii Dłużewskiej „Wycieczka”. Film jest swoistą wędrówką po Wojskowych Powązkach, a jednocześnie wyprawą w przeszłość. Z jednej strony jest to opowieść bliskich i przyjaciół pomordowanych w czasach komunistycznych, których ciał często nie odnaleziono i które do dziś spoczywają w zbiorowych dołach. Wypowiada się córka rotmistrza Pileckiego Zofia Pilecka-Optułowicz, krewna gen. Fieldorfa „Nila” Krystyna Zachara-Jędrzejewska, krewna Jana Rodowicza „Anody” Małgorzata Rodowicz, oraz Stefan Melak, Andrzej Melak, Jan Waś którzy zorganizowali i przeprowadzili akcję postawienia pomnika katyńskiego na Powązkach. Z drugiej strony pokazany jest obecny kształt Powązek, a szczególnie Alei Zasłużonych, którą w czasach PRL-u przekształcono w swoiste „bestiarium” różnych zbrodniarzy i aparatczyków komunistycznych. Pokazane są monumentalne groby Bieruta, Spychalskiego, Cyrankiewicza, Gomułki, Marchlewskiego, Bermana, Kraśki i innych funkcjonariuszy Władzy, generałów, prokuratorów, sędziów i stalinowskich oprawców. Zestawione są też dokumenty podpisane przez sądowych morderców skazujących polskich bohaterów na śmierć z grobami ich sądowych oprawców (takich jak Dytry, Andrejew, czy Łapiński). Maria Dłużewska powiedziała o swoim filmie i motywach jego powstania: Mieszkałam bardzo blisko cmentarza wojskowego na Powązkach, tam często chodziłam na spacery. Byłam świadkiem: szła wycieczka, dzieci ok. 10 lat z nauczycielką. Dzieci mówią – o jaki piękny grób, jaki wielki. Nauczycielka powiedziała – im większy bohater tym większy grób. Druga – jak usłyszałam pana, przewodnika po Powązkach, który zabłąkał się z jakąś wycieczką dorosłych ludzi, chyba nauczycieli, tam gdzie leżą żołnierze polscy na Zachodzie. Powiedział, że to jest miejsce, gdzie leżą ci, którzy wybrali wolność, bo tam były dolary, tam było lepiej, tchórze którzy nie wrócili do Polski. Wtedy złożyłam ten scenariusz do telewizji. Poległam przy tym filmie. W tym filmie jest wykorzystywana pieśń Jacka Kaczmarskiego „Mów mi to co dzień: Oni górą”. Ta pieśń jest zamkniętą całością. I ostatnia zwrotka brzmi następująco: Bo kiedyś może się przydarzyć Że z którymś z nich powtórzę błąd Szukając uczuć w jego twarzy Zamiast go zabić z zimną krwią. Zamiast zacisnąć drut na szyi I krtań w ostatni skręcić krwiak. Chcę słyszeć, jak przed śmiercią wyje - Mów mi, ach mów, że będzie tak! I tak się kończył ten film. Telewizja zniosła wszystko, ale nie zniosła tej ostatniej zwrotki. Walczyłam dwa miesiące, tłumaczyłam, że jest to wiersz, utwór literacki, który musi mieć pointę (...) ale poległam.” „Nic się nie zmieniło. Dziś ten film ma wymowę jeszcze gorszą, bo nie bardzo jest się o co bić. Ten film pokazywałam tylko dlatego, że jest ta fantastyczna akcja „Goń z pomnika bolszewika” i mam nadzieję, że tym razem się uda. Spotkanie poświęcone akcji KoLibra poprowadzili Seweryn Szwarocki prezes stowarzyszenia i Piotr Mazurek członek zarządu i koordynator akcji. Spacerując po warszawskiej Pradze przechodziłem obok pomnika gen. Berlinga. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, kto to jest i można powiedzieć, że w zadumie oddawałem mu hołd, sądząc, że skoro ma taki pomnik, to na pewno walczył za Polskę. Wątpliwości pojawiły się dopiero, gdy zobaczyłem, że pomnik jest oblany czerwoną farbą (…) bardzo wielu młodych ludzi, którzy napotykają tego typu pomniki może mieć ukształtowany nieprawdziwy obraz historii. Głównym celem KoLibra jest edukacja młodzieży, kreowanie elit młodego pokolenia. Jeśli chcemy te elity kreować, to musimy to robić w oparciu o prawdę. Musimy przywracać prawdę historyczną. Taki był cel zainicjowania tej akcji – powiedział prezes Stowarzyszenia KoLiber Seweryn Szwarocki na poświęconym akcji „Goń z pomnika bolszewika” spotkaniu w Klubie Ronina. Musimy pamiętać, że zarówno totalitaryzm hitlerowski, jak i komunistyczny działały z taką samą bezwzględnością, tępiąc godność, wolność i życie ludzkie, a nawet komunizm był bardziej bezwzględny. Przy czym totalitaryzm hitlerowski został rozliczony, a komunistyczny nie – dodał Szwarocki. Następnie głos zabrał koordynator akcji i członek zarządu Stowarzyszenia KoLiber Piotr Mazurek, który mówił o tym, co już zostało zrobione w ramach inicjatywy „Goń z pomnika bolszewika”, a także o planach dotyczących kolejnych działań. Na początku postawiliśmy sobie za cel stworzenie listy miejsc, które można nazwać „miejscami hańby”, a które wciąż są oficjalnie nazywane „miejscami pamięci”. Poprosiliśmy o pomoc ludzi, znających system komunistyczny z własnego doświadczenia, działaczy opozycji w okresie PRL, a także historyków zajmujących się okresem XX wieku. Zwróciliśmy się również z apelem do wszystkich, którzy znają takie miejsca, aby zgłaszali je do nas. Z kraju napłynęło kilkaset zgłoszeń – powiedział Mazurek. Następnie przedstawił przykłady obiektów, które zostały zgłoszone w ramach akcji, jako kwalifikujące się do usunięcia. Chodzi o nazwy ulic, pomniki i tablice upamiętniające działaczy ruchu komunistycznego, a także formacje oraz organizacje ich zrzeszające, jak również daty związane z ustanawianiem stalinowskiego reżimu w Polsce. Wśród przykładów znalazło się kilkanaście ulic z Gliwic, które noszą imiona Władysława Gomułki, Róży Luksemburg czy Feliksa Kona, a także znajdujące się w wielu miejscach Polski aleje Armii Ludowej czy Armii Czerwonej. Odnosząc się do miejsc upamiętniających GL-AL, koordynator akcji przywołał wydane w publikacji „Tajne oblicze GL-AL i PPR” autorstwa prof. Marka Chodakiewicza, dr Piotra Gontarczyka oraz Leszka Żebrowskiego dokumenty, z których wynika, że Armia Ludowa była dowodzona przez agentów NKWD, a także, że jej członkowie kolaborowali z Gestapo, wydając Niemcom żołnierzy AK i NSZ oraz dopuszczali się mordów w celach rabunkowych, w tym zabójstw Żydów, które potem przypisywano podziemiu niepodległościowemu. Mazurek wspominał również o licznych pomnikach upamiętniających rzekome „polsko-radzieckie braterstwo broni” oraz monumentach wyrażających wdzięczność Armii Czerwonej za „wyzwolenie od faszyzmu”. Jeżeli mamy pomniki Armii Czerwonej, która w 1945 rzekomo „wyzwoliła” nas od faszyzmu, to na Kresach powinny stać pomniki wdzięczności żołnierzom niemieckim, którzy w 1941 „wyzwolili” je od komunizmu. To taka sama bzdura – zaakcentował Piotr Mazurek. Bardzo opornie idzie honorowanie „Żołnierzy Wyklętych”. Nie mamy pomnika obrońców Ojczyzny z 1920 roku. W Łukowie trzeba było wielkiego boju o to, aby jedno z rond mogło nosić imię Narodowych Sił Zbrojnych, a pomniki zbrodniarzy mają się bardzo dobrze – dodał. Mówiąc o planowanych przez Stowarzyszenie KoLiber działaniach mających na celu usuwanie wymienionych symboli komunistycznych, Mazurek powiedział, że organizacja będzie występowała do włodarzy poszczególnych miast, w których się znajdują z wnioskami o ich likwidację. Zastrzegł jednak, że w niektórych przypadkach samorządowcy powołują się na polsko-rosyjską umowę, która, jak twierdzą, ma chronić część sowieckich pomników. Z pism kierowanych przez prezydent Warszawy wynika, że w załączniku do tej umowy na liście obiektów objętych taką szczególną ochroną ma znajdować się pomnik „Czterech Śpiących”. Inne zdanie ma jednak zasiadający w Honorowym Komitecie Poparcia akcji KoLibra sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, Wiesław Johann, który analizując przepisy związane z umową stwierdził, że wspomniany załącznik prawdopodobnie nigdy nie powstał, a przynajmniej w obliczu obowiązującego prawa nie może być uznawany za obowiązujący. Koordynator akcji „Goń z pomnika bolszewika” powiedział, że KoLiber będzie o tę sprawę pytać w ramach przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa prof. Andrzeja Kunerta. Mazurek podkreślił jednak, że w kwestii umowy polsko-rosyjskiej, która dotyczy ochrony miejsc pamięci kluczowe jest przyjęcie przez polskie władze interpretacji polegającej na ograniczeniu listy obiektów chronionych jedynie do cmentarzy i miejsc pochówku. Tak jak w Rosji chronione są wyłącznie polskie cmentarze, tak i w Polsce powinniśmy chronić wyłącznie rosyjskie cmentarze, a nie pomniki. Zwróciliśmy się z apelem o zajęcie się tą sprawą do prezesa Rady Ministrów – dodał. Kolejnym mówcą była wiceprzewodnicząca Rady Warszawy i członkini Honorowego Komitetu Poparcia akcji „Goń z pomnika bolszewika” Olga Johann, która opowiedziała o podejmowanych przez nią próbach usuwania pomników i zmieniania nazw ulic w Warszawie. Jeszcze kilka miesięcy temu była nadzieja na usunięcie pomnika Berlinga. Rzekomo przeszkodziło Euro, bo bali się ludzi z Rosji, którzy ponoć chcieli składać tam kwiatki – powiedziała radna. Następnie szeroko opisała działania zmierzające do zmiany nazw warszawskich ulic, które noszą imiona komunistycznych dygnitarzy: IPN przesłał 47 nazw ulic, które powinny zostać zmienione. Pani prezydent nie była zadowolona. Potem było 20 parę nazwisk z opisem każdej z osób, wyjaśnieniem podstawowych terminów. Powiedziano nam, że tylko najważniejsze nazwy, oczywiście poza Armii Ludowej – tej ulicy nawet nie dali się dotknąć. Przygotowałam kilka najbardziej oczywistych przykładów. Wtedy powiedzieli, że i tak nie mogą wierzyć IPN, bo ta instytucja nie jest dla nich autorytetem. Chcieli opinii Instytutu Historii UW, który też napisał, że ci ludzie nie powinni być patronami ulic. Wtedy okazało się, że chcą wiedzieć ilu lokatorów mieszka na tych ulicach, bo trzeba wymieniać dokumenty, a to kosztuje. Niestety to są duże ulice - zaznaczyła. Swoją wypowiedź Olga Johann zakończyła podsumowaniem działań obrońców obecnego stanu rzeczy: „Oni nie chcą słyszeć o zmianach. Mówią, żeby dać święty spokój. Niedługo są wybory i ludzie, którym każe się wymieniać dokumenty mogą na nich nie zagłosować. Następnie głos zabrał kolejny przedstawiciel Honorowego Komitetu Poparcia inicjatywy KoLibra, satyryk Jan Pietrzak, który mówił o kłamstwach, jakie przysłaniają historię naszego Narodu. Od kilkunastu lat mówię o łuku tryumfalnym Bitwy Warszawskiej, który powinien stanąć w Warszawie. Wszyscy powinni wiedzieć, że Bitwa Warszawska nie ma w Warszawie swojego pomnika, bo Moskwa nie pozwala – powiedział. Cała ta sprawa dekomunizacji wzięła się stąd, że rządzą nami ludzie, którzy nie chcą, aby Polska była Polską – dodał. Pietrzak przypominał o wieloletniej walce o uczczenie Powstania Warszawskiego i licznych przeszkodach, które były tworzone, aby nie powstał pomnik upamiętniający powstańców. Mówił również o obecności w sercu stolicy Pałacu Kultury i Nauki noszącego przez długi czas imię Józefa Stalina. To, że nie został zburzony, jest dowodem upodlenia i odebrania godności Polakom. Jedyne, co możemy teraz zrobić, to odpowiadając na pytanie patrona tego pałacu, Stalina „Ile Papież ma dywizji”, postawić na Placu Piłsudskiego Krzyż Papieski większy niż Pałac Stalina – zaproponował satyryk. Jan Pietrzak zwrócił także uwagę na inny aspekt zakłamywania historii: W Warszawie pełno jest tablic upamiętniających rozstrzelanych Polaków. Kto rozstrzeliwał? „Hitlerowcy albo naziści”. Niemców przy tym nie było. Ja te czasy pamiętam. Nikt się wtedy nie pytał, jakie ci Niemcy mieli legitymacje! I nie dziwmy się, że potem się mówi o „polskich obozach śmierci”. Przecież z tych tablic wynika, że Niemców w Polsce nie było! Trzeba to zmienić, póki żyją ludzie, którzy tamte czasy pamiętają! – podkreślił. Kolejny mówca, członek KoLibra oraz szef klubu radnych PiS w radzie dzielnicy Praga Północ Paweł Lisiecki, omówił sprawę znajdującego się na Pradze Pomnika Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni. Samorządowiec zwrócił uwagę na wielomilionowe koszty renowacji monumentu oraz pominięcie przy decyzji o nowej lokalizacji pomnika zdania mieszkańców budynku, którym będzie on zasłaniał widok z okna. Podkreślił przy tym rolę prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz w działaniach na rzecz jak najszybszego ponownego ustawienia pomnika na Placu Wileńskim. Gdyby metro powstawało w takim tempie, jakie zostało narzucone ws. odnowienia pomnika, mielibyśmy je na Pradze już wiele lat temu – dodał. Po jego wypowiedzi nastąpiła dyskusja z udziałem publiczności. Jako pierwszy głos zabrał prof. Józef Szaniawski, który zwrócił uwagę na historię powstania „Czterech Śpiących”: Ten pomnik nie stoi w przypadkowym miejscu. Stoi tam, gdzie nakazał go umieścić Nikołaj Bułganin, przedstawiciel Stalina na Polskę, który urzędował obok. W następnym budynku urzędował Iwan Sierow, szef NWKD na Polskę – powiedział historyk. W trakcie serii pytań padały głosy namawiające do zamalowywania bolszewickich pomników czerwoną farbą. Ludzie muszą wiedzieć, dlaczego mamy stawiać pomniki naszym bohaterom, czemu oni są bohaterami i czemu mamy zdejmować pewne nazwiska z cokołów – podkreślił dr Witold Kalinowski z Radia Jutrzenka. Ta akcja jest organizowana właśnie po to, aby kolejne pokolenia nie musiały zamalowywać pomników, ale aby instytucje państwowe zrobiły wreszcie to, co do nich należy i usunęły te pomniki i nazwy ulic – odpowiedział na głosy z sali koordynator akcji Piotr Mazurek. Na zakończenie spotkania, prezes KoLibra Seweryn Szwarocki poinformował o współpracy stowarzyszenia z grupą parlamentarną zajmującą się przygotowaniem ustawy nakazującej odgórnie likwidację miejsc upamiętniających komunistycznych zbrodniarzy i zaapelował o wsparcie dla tych zmian prawnych. Odniósł się także do wysuwanego często argumentu o wysokich kosztach usuwania pomników i zmian nazewnictwa ulic: To jest tak, jakbyśmy w ogródku mieli pomnik zabójców naszych rodziców i mówili, że nie mamy pieniędzy na to, aby go usunąć – zakończył szef KoLibra. Relacja: Piotr Mazurek, Margotte, Bernard Publikacja dostępna na stronie:
Jan Pietrzak urodził się 26 kwietnia 1937 r. w Warszawie Karierę sceniczną rozpoczynał w studenckim kabarecie Hybrydy, a następnie w Kabarecie pod Egidą Wraz z Egidą z piosenką "Żeby Polska była Polską" podróżował po Stanach Zjednoczonych. Do kraju wrócił w trakcie trwania stanu wojennego, a jego patriotyczna pieśń określana była hymnem Solidarności W 1995 r. Jan Pietrzak kandydował na prezydenta Polski. Od lat publicznie popiera także działania obecnej władzy Zarówno w czasach swojej świetności w Kabarecie pod Egidą, jak i obecnie w swoich wypowiedziach nie stroni od akcentów politycznych Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu Jan Stefan Pietrzak szerszej publiczności znany jest przede wszystkim jako satyryk i autor piosenek w Kabarecie pod Egidą. Pietrzak urodził się 26 kwietnia 1937 r. jako syn Wacława i Władysławy z Majewskich, a jego dzieciństwo toczyło się na warszawskim Targówku. W późniejszych latach to właśnie z jego inicjatywy powstał studencki kabaret Hybrydy (1960-1967) oraz wspominany Kabaret pod Egidą (od 1967 r.). Jego felietony ukazywały się na łamach "Tygodnika Solidarność" i "Gazety Polskiej". Polityka w jego życiu nie jest jedynie żartem, a ze swoich osiągnięć sprzed lat doskonale zdaje sobie sprawę... niekiedy może aż za bardzo. "Dorobił się też potężnych oponentów, nieułatwiających mu życia. Tak już bywa, że prawdziwy satyryk płaci wysoką cenę za odwagę żartowania z nadętych wielkości" — czytamy w jego biografii. Odrobina historii Dla Jana Pietrzaka historia Polski jest niezwykle ważna. Jego ojciec — Wacław, robotnik i działacz Komunistycznej Partii Polski, został aresztowany i przetrzymywany przez Niemców w więzieniu na Pawiaku w 1942 r. Z kolei matka — Władysława w czasie wojny była łączniczką Batalionów Chłopskich. Po wojnie została natomiast posłanką na Sejm 1947–52. Jako 11-letni chłopiec Pietrzak został wysłany do Korpusu Kadetów w Jeleniej Górze. W późniejszych latach przeszedł do Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej, gdzie służył w stacji radiolokacyjnej koło Zgorzelca. Już wtedy grał w zespole muzycznym w szkole oficerskiej, a także śpiewał w chórze kadetów. W 1957 r. odszedł z Ludowego Wojska Polskiego jako porucznik rezerwy. Jerzy Dobrowolski: nieszczęśliwy człowiek, który rozbawiał Polskę "Żeby Polska była Polską!" Podczas studiów wieczorowych na Wydziale Socjologii Wyższej Szkoły Nauk Politycznych przy KC PZPR Pietrzak związał się z estradą poetycką klubu studenckiego Hybrydy w Warszawie. W 1962 r. został kierownikiem teatru i kabaretu Hybrydy, który stworzył z Jonaszem Koftą i Adamem Kreczmarem, studentami ASP. Ich pierwsze programy były bardziej liryczne, a polityczna aluzja pojawiła się dopiero później. Twórcy naśmiewali się z wówczas partyjnego bełkotu "Dziennika Telewizyjnego". Jonasz Kofta i Jan Pietrzak podczas występu Kabaretu pod Egidą w 1974 r. Po rozwiązaniu Hybryd swoją działalność w 1967 r. rozpoczął Kabaret pod Egidą. Jego warszawska premiera odbyła się jednak dopiero 10 lutego 1968 r. w pałacyk Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych przy ulicy Chmielnej 5. To właśnie tutaj kabareciarz zasłynął satyrą polityczną komentującą ówczesną sytuację społeczno-polityczną i wymierzoną w ustrój PRL. Przez Kabaret pod Egidą przewinęło się także mnóstwo świetnych polskich artystek i artystów: Agnieszka Osiecka, Edyta Geppert, Piotr Fronczewski, Ewa Błaszczyk, Janusz Gajos, Wojciech Pszoniak, Barbara Krafftówna. Na swoim koncie Pietrzak ma takie utwory jak "Czy te oczy mogą kłamać?", "Dziewczyna z PRL-u" oraz "Życie za krótkie". Satyryk jest także autorem tekstu do piosenki z repertuaru Danuty Rinn — "Gdzie ci mężczyźni". Rozpoznawalność i uznanie przyniosła Pietrzakowi piosenka "Żeby Polska była Polską". Za wykonanie utworu podczas Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1981 r. otrzymał główną nagrodę. Kabaret Egida wykonywał ją także podczas swojego amerykańskiego tournee. W styczniu 1982 r., kiedy po wprowadzeniu stanu wojennego Egida w dalszym ciągu przebywała w Ameryce, angielską wersję utworu "Let Poland Be Poland", zaśpiewał sam Frank Sinatra. Pietrzak otrzymał wówczas także propozycję przyjęcia amerykańskiego obywatelstwa, którą odrzucił. Do kraju wracał jednak niepewnie, w związku ze swoją wcześniejszą działalnością mógł bowiem zostać internowany i skazany na zapomnienie przez zakaz występów. Po powrocie do Polski w dzień Święta Pracy w 1982 r. Pietrzak stał się bohaterem solidarnościowej klasy pracującej. "To w takich okolicznościach, niesiony gigantyczną popularnością, Jan Pietrzak mógł poczuć się wieszczem narodowym. I już się tego poczucia nie wyzbyć, mimo zmieniających się epok politycznych" — tłumaczą koledzy Pietrzaka z wczesnej Egidy. — czytamy w biografii Pietrzaka. Foto: Wojciech Kryński / PAP Jan Pietrzak podczas protestu NSZZ Solidarność. Blokada ronda w Warszawie w 1981 r. Artysta nie wspominał jednak zbyt często, że teksty do jego wystąpień pisali także inni twórcy. Wśród nich byli między innymi dziennikarze "Polityki" — Daniel Passent, Marek Groński i Jerzy Urban. Od 2010 r. na rynku dostępna jest książka autorstwa Jana Pietrzaka "Jak obaliłem komunę", w której opisuje okres od powstania kabaretu Hybrydy (1966), przez Egidę, do 1989 r. Kampania prezydencka pod płaszczem Jana Pietrzaka dostała się do CSW "Pietrzak na prezydenta! Nie będzie lepiej, ale weselej!" W 1995 r. Jan Pietrzak kandydował na prezydenta Polski. Zajął wówczas 10. miejsce, zdobywając 1,12 proc. poparcia. W kolejnych latach bez powodzenia kandydował także do Sejmu. W rozmowie z "Plejadą" w 2019 r. satyryk tak wspominał swoją kandydaturę: Pietrzak odniósł się także do swoich ówczesnych przeciwników. Jan Pietrzak publicznie wspierał także kandydaturę Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich w 2005 r. Od lat oficjalnie popiera Prawo i Sprawiedliwość oraz kandydatów partii w kolejnych wyborach. W ostatnich latach Pietrzak wielokrotnie chwalił partię rządzącą i jej prezesa: "dobrze, że mamy Jarosława Kaczyńskiego, czyli człowieka, który to ogarnia". Z kolei w 2015 r. przejęcie władzy przez PiS obwoływał końcem komuny. Foto: Jan KUCHARZYK/East News / East News Jan Pietrzak na proteście Solidarności przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego w 2012 r. Kilka lat temu satyryk wielotonie wspominał także o zbudowaniu w Warszawie łuku triumfalnego dla uczczenia polskiego zwycięstwa nad bolszewikami w 1920 r. — relacjonował w 2017 r. w rozmowie z portalem " autor projektu Marek Skrzyński. Klaudia Jachira pozywa Jana Pietrzaka za nazwanie jej "wynajętą zdzirą" "Stańczyk narodu" Sympatia do partii rządzącej wiąże się także z dobrymi relacjami z telewizją publiczną. W latach 2007-2009 Pietrzak był gospodarzem programu o charakterze rozrywkowym "Po co nam to było" nadawanego przez TVP Historia. Następnie przez kilka miesięcy współtworzył program "Kabaretowa alternatywa" emitowany przez TVP1. Z kolei w 2016 r. na antenie TVP3 Warszawa prowadził audycję satyryczno-rozrywkową "Z szafy Pietrzaka". W ostatnich latach pojawił się także w takich produkcjach jak program "Pół wieku Kabaretu pod Egidą" oraz jubileuszowy koncert pod nazwą "Imieniny Pana Janka". Pietrzak często pojawia się także w roli specjalisty. W 2021 r. na antenie Polskiego Radia 24 komentował ustawę "lex TVN" uchwaloną 11 sierpnia przez Sejm. — podkreślał wówczas Jan Pietrzak, cytowany przez "Gazetę Wyborczą". Foto: Adam Burakowski/REPORTER / East News Plakat promujący jubileuszowy koncert Jana Pietrzaka W 2017 r. wystąpienia Pietrzaka nie cieszyły się jednak szczególną popularnością. Podczas benefisu artysty widownia opolskiego amfiteatru świeciła pustkami. Telewidzowie również nie byli nim zbytnio zainteresowani. Jak podaje według danych Nielsen Audience Measurement benefis Pietrzaka w Opolu obejrzało w TVP zaledwie 900 tys. osób. Tak mała oglądalność nie powstrzymała jednak Jacka Kurskiego przed zorganizowaniem kolejnego benefisu. Tym razem z okazji 60-lecia jego pracy artystycznej. To właśnie podczas tegorocznego widowiska, emitowanego w święta, prowadząca program Katarzyna Cichopek nazwała Pietrzaka "Stańczykiem narodu". Cichopek najwyraźniej bawią żarty Pietrzaka o mężczyznach, które żyją dłużej dlatego, że nie mają żon. Wieloletnia działalność artystyczna satyryka obecnie nie często spotyka się z takim uznaniem. W związku z występem Pietrzaka podczas koncertu "Zwycięski rok 20" w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w sieci pojawiło się wiele komentarzy. Swoje niezadowolenie wyraził między innymi dziennikarz i publicysta Jakub Majmurek. "Przyznam, że nawet jak podpisywałem petycję przeciw obecnemu szefowi CSW, to zakładałem, że akcje typu Pietrzak w Zamku pozostaną w sferze żartów złośliwie i bezpodstawnie szydzącej z elit dobrej zmiany lewackiej banieczki. Problem z żartami z polskiej prawicy jest taki, że ona je potem realizuje zupełnie na serio: Pawłowicz w TK, Pietrzak w Zamku itd." — napisał wówczas na swoim Facebooku. Jego działalność komentują także osoby na co dzień związane ze środowiskiem artystycznym: — komentowała Olga Lipińska, cytowana przez "Politykę" w 2017 r. W ostatnim odcinku podcastu "WojewódzkiKędzierski" na temat Jana Pietrzaka wypowiedział się także Jerzy Kryszak: — odpowiedział Kryszak po tym, jak Kuba Wojewódzki zapytał, czy analizował on "fenomen trwania Jana Pietrzaka w tej rzeczywistości". W odniesieniu do kolegi po fachu Kryszak podkreślił także, że "lepiej czujemy się pewnie, (...), jeżeli jesteśmy z władzą, a nie pod władzą, mimo iż pozornie atakujemy". Źródło:
– Państwo białoruskie wynalazło nową broń biologiczną: przepychanie Araba przez druty – mówił Jan Pietrzak na antenie TVP Info. Z kolei inwigilację Pegasusem porównał do złamania przez polskich kryptologów szyfru Enigmy przed II wojną światową, wskazując, że teraz też jesteśmy w stanie „przed wojną”. Michał Rachoń kolejny dzień prowadził swój autorski program „#Jedziemy” z Ceuty, hiszpańskiej enklawy w Afryce, a dokładnie spod zapory na granicy hiszpańsko-madryckiej. W tym miejscu krytykował Unię Europejską, ze nie chce współfinansować polskiej zapory na granicy z Białorusią, i przekonywał, że podobne zapory na całym świecie są skuteczną metodą walki z nielegalną migracją. Pietrzak: Państwo białoruskie wynalazło nowa bron biologiczną Jednym z gości programu „#Jedziemy” był Jan Pietrzak, który w ostatnich latach zasłynął z wielu kontrowersyjnych wypowiedzi w programie Michała Rachonia na antenie TVP Info. Tym razem satyryk także nie powstrzymał się od ostrych słów. Pietrzak uważa, że sytuacja na granicy hiszpańsko-marokańskiej jest zupełnie inna niż na granicy polsko-białoruskiej. – Tamci imigranci z krajów Azji i Afryki, którzy przechodzą w Ceucie do Europy, to jest społeczna, niekontrolowana masa ludzi, która chce lepszego życia – ocenił. – My jesteśmy obiektem ataku państwa białoruskiego. Państwo białoruskie sprowadza celowo ludzi z innych kontynentów. To nie jest samowolna decyzja tych imigrantów – podkreślił. Komentator TVP Info stwierdził, że migranci przyjeżdżają „zachęceni tym, że państwo białoruskie ich przepchnie przez te druty”. – Państwo białoruskie wynalazło nową broń biologiczną: przepychanie Araba. Przepychanie Araba przez druty, taką mają broń biologiczną – stwierdził. „Są ludzie, którzy w Brześciu będą chlebem i solą witać wojska ze wschodu” Pietrzak ostrzegał też nie tylko przed prawdopodobnym atakiem Rosji na Ukrainę, możliwym jego zdaniem, atakiem Rosji na Polskę. – Jeżeli tak blisko stawiają swoje wojska właśnie na Białorusi i to powietrzno-desantowe, stawiają swoje wyrzutnie Iskander, z których każda może wysłać bombę atomową w dowolne miejsce Polski, mają swój okręg królewiecki. To znaczy, że Polska też się musi szykować do wojny – ocenił. – I w tym kontekście patrzmy na poczynania naszych wrogów wewnętrznych, których mamy tutaj. Na co liczą napastnicy? Na wrogów, których mamy w Polsce, że im pomogą w zainstalowaniu ewentualnie tutaj swoich wojsk. To jest bardzo bliskie – dodał. W tym miejscu prowadzący Michał Rachoń przypomniał słowa Władysława Frasyniuka, który porównał Straż Graniczną do watahy psów. – Tak, tak. Bo to są ci ludzie, którzy w Brześciu będą chlebem i sola witać wojska ze wschodu. Zwracam uwagę, że żyjemy przed wojną obecnie. Mnie się to zdarza drugi raz w życiu. W 1939 roku żyłem przed wojną, a teraz znowu żyje przed wojną – podkreślił. – My nie chcemy brać udziału w tej wojnie, ale agresor chce brać. My jesteśmy obiektem tej napaści, tej wojny, nie tylko neutralnym państwem, które patrzy z boku. Nie jesteśmy z boku. Tak czy inaczej, będą na nas napadać, a ich wewnętrzne bojówki będą nam przeszkadzać w życiu – stwierdził. Jan Pietrzak o Pegasusie: Tak jak Enigmę Polacy wynaleźli Zdaniem Pietrzaka „pierwszy etap wojny z Polską” to „etap dezinformacji i propagandy”. – Mamy bardzo wiele do zrobienia. Nawet w naszym kraju, wewnątrz Polski istnieją środowiska, istnieją ludzie, którzy sprzyjają naszym okupantom odwiecznym, czyli Niemcom i Rosjanom, a nie Polsce. Mieliśmy przegląd tej sytuacji w ostatnich miesiącach – ocenił. – Trzeba być czujnym na takie towarzystwo. Zwłaszcza że wynaleźli sobie łatwy pretekst do zniszczenia służb specjalnych, bo walczą z inwigilacją, która jakoby ich dotyka, czyli z systemem Pegasus – dodał. Pietrzak uważa, ze osoby krytykujące użycie Pegasusa „walczą, bo nie chcą, by państwo polskie się obroniło”. – Chcą skasować służby specjalne i ich specjalne metody. Otóż trzeba bronic tego systemu. Nie jestem sam osobiście za podsłuchami jako takimi, bo wielokrotnie sam w życiu byłem podsłuchiwany, na co mam dowody w aktach IPN, ale teraz chodzi o sprawy państwowe, a nie o Pietrzaka, a nie innego Kowalskiego – ocenił komentator TVP Info. – Terrorystą w naszym wypadku jest państwo białoruskie i stojące za nim państwo rosyjskie. To są państwa terrorystyczne. I nie chodzi o pojedynczych ludzi, jakichś Afrykanerów, czy Azjatów. Tu chodzi o państwa agresywne – podkreślił. – One właśnie kumulują siły i będą uderzać na Ukrainę, ale niewykluczone, że na inne kierunki również. A zwłaszcza mają wielki apetyt, żeby Polskę zaatakować. Musimy być przygotowani. Dlatego potrzebne nam są służby specjalne, potrzebne nam są specjalne metody, tak jak Enigmę Polacy wynaleźli przed II wojną światową i pomogła aliantom w zwycięstwie. Tak my musimy mieć urządzenia techniczne, które pomogą naszej władzy, pomogą naszemu wojsku bronić Polaków – ocenił. Oczywiście satyryk się myli. Polacy nie „wynaleźli Enigmy” a złamali jej szyfr, oryginalnej niemieckiej maszyny nie widząc nawet na oczy. Czytaj też:Jarosław Jakimowicz szczuje na migrantów w TVP Info. Zwrócił się do Tuska
jan pietrzak jest takie miejsce